Słownik polsko-turecki – który wybrać?

No właśnie, kolejne popularne pytanie w czasie nauki tureckiego. W najbliższym czasie postaram się zebrać dla Was najważniejsze informacje na temat słowników polsko-tureckich, które możecie sobie kupić w księgarni tradycyjnej lub internetowej w Polsce. Wybór niestety nie jest zbyt duży. Dzisiejszy wpis poświęcę dwóm słownikom, które leżą na mojej półce.

Który słownik wybrać? Który jest najlepszy?

Na to pytanie nie mam odpowiedzi, ponieważ każdy ma inne preferencje i potrzeby. Zachęcam więc Was do pomocy w znalezieniu odpowiedzi. Ja opowiem dziś o słownikach, z których sama korzystałam, jeśli macie inne zdanie lub znacie dobrze jakiś inny słownik z listy, którą stworzę w najbliższych wpisach – komentujcie, z pewnością informacje te przydadzą się przyszłym adeptom nauki tureckiego 😉

  1. Kieszonkowy słownik turecko-polski i polsko-turecki z gramatyką i rozmówkami
    słownik polsko-tureckiAutorzy: Barbara Podolak, Piotr Nykiel
    Wydawca: Krakowskie Wydawnictwo Naukowe
    Rok: 2008Z tego słownika korzystałam w czasie studiów jest mi więc całkiem dobrze znany. Dobry wybór dla osób, którym zależy na codziennym komunikowaniu się w języku tureckim. Początkującym spodoba się wymowa wyrazów wraz z zaznaczonym akcentem, podawana przy każdym słówku w nawiasie kwadratowym. Zawiera przystępnie napisaną część dotyczącą gramatyki – opisane są najważniejsze cechy języka. Trudno ocenić mi część z rozmówkami, ponieważ nigdy nie umiałam się takimi posługiwać – w żadnym języku 😉 Interesujący jest komentarz autorów słownika poprzedzający tę część – wskazują pułapki i wieloznaczności języka tureckiego, na które możemy się natknąć korzystając z podanych gotowych zdań.Jeśli ktoś z Was potrafi i lubi korzystać z rozmówek – komentujcie i sugerujcie wybór osobom zainteresowanym!

    Jedynym minusem tego słownika jest to, że nie podaje rekcji czasownika (tj. przez jaki przypadek należy odmienić rzeczownik, aby pasował do czasownika, np. Widzę (kogo? co?) rower. Jadę (kim?czym?) rowerem.), ale to nic dziwnego, ponieważ żaden znany mi słownik „podręczny” jej nie podaje. A szkoda, bo to by ułatwiło sprawę osobom początkującym.

    Ostatnio jest słabo dostępny w księgarniach, ale z pewnością znajdziecie go jeszcze w internecie.

  2. Słownik turecko-polski (Türkçe-Lehçe sözlük)
    Autor: Maria Kozłowskasłownik turecko-polskiWydawnictwo: eMKA
    Rok: 2009, 2013
    Duży, wspaniały słownik turecko-polski (tylko! uwaga – nie ma części polsko-tureckiej).
    Moim zdaniem obowiązkowy nabytek każdego studenta turkologii, przyszłego tłumacza, ale i miłośnicy języka tureckiego, którzy już się czegoś o nim dowiedzieli będą zachwyceni zakupem.
    Autorka podała rekcję czasownika, co jest ogromnym atutem tego słownika, ponieważ – jak pewnie pamiętacie z poprzedniego wpisu – ciężko ją czasem namierzyć. Poza tym podane są liczne idiomy, przykłady użycia, duża ilość kontekstów i znaczeń „do wyboru”. Zresztą, zobaczcie sami, autorka na stronie swojego wydawnictwa prezentuje fragment: klik!Ten słownik kupić można tylko za pośrednictwem strony internetowej wydawnictwa eMKA.

Na polskim rynku dostępne są jeszcze słowniki i rozmówki wydawnictw: Wiedza Powszechna, Berlitz i Level Trading. Napiszę o nich następnym razem 🙂 Miłego dnia!

One thought on “Słownik polsko-turecki – który wybrać?

  1. Szkoda, że w artykule nie jest podany ciekawy parametr, który się przydaje do oceny objętości słownika, to znaczy przybliżona liczba haseł…
    W każdym razie dodam, że na różnych Allegro, OLX-ach, e-antykwariatach itp. można znaleźć nawet tańsze słowniki. Ja mam troszkę nawet przestarzały (ale tani, hłe hłe) Lucyny Antonowicz-Bauer i Aleksandra Dubińskiego (Wiedza Powszechna 1983). Ok. 25000 haseł w każdej części. Jest krótkie omówienie gramatyki. Przykłady są trochę nieprzewidywalne, czasami brakuje jakiegoś oczywistego wyrażenia. W każdym razie wskazuję, że taki słownik też jest dostępny.
    Oprócz tego korzystam głównie ze słownika niemiecko-tureckiego Langenscheidta (w sieci) i prosiłam mamę, żeby mi kupiła duży papierowy słownik niemiecko-turecki, gdyby jechała do Niemiec. (Niestety mnie na takie rzeczy jak podróże po prostu nie stać.) Czy kupi, zobaczymy, na razie w ogóle odnosi się niechętnie do mojej nauki tureckiego, w stylu „Turecki ci się do niczego nie przyda”, i na deser jeszcze wzbudzanie poczucia winy: „Tak się martwię o twoją przyszłość”. Mogłaby się w końcu pogodzić z tym, że ja być odludkiem i dziwolągiem nigdy nie przestanę, bo musiałabym przestać być sobą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *